Agencja Eventowa, czyli co my tu mamy?

Pamiętacie ten wierszyk Pana Leara?

Pewien pan zwykł układać swą głowę 
w poprzek szyn ważnej stacji węzłowej. 
Na krzyk „strzeż się pociągu!” wzdychał,
lecz w dalszym ciągu trzymał na szynach swą głowę.

Powinien stać w ramce jako memento na biurku każdego event managera. Zaraz obok filiżanki z mocną kawą i kroplami do oczu. Bo cóż to są za dziwni ludzie? Tygodniami siedzą nad ofertami, kosztorysami, pochyleni nad komputerami, z telefonami w dłoniach. I to po to, by dobrowolnie skończyć między młotem (klientem), a kowadłem (kontrahentem, odbiorcą, kogo tylko chcecie). I mało kto w ogóle rozumie, w jakim celu to wszystko. Co z tego mają klienci, a co oni sami.  

biuro Lilla House Event Studio

My też stanowimy zespół event managerów i sami sobie to pytanie w tej czy innej formie stawiamy. Dlatego postanowiliśmy stworzyć miejsce, w którym spróbujemy zebrać odpowiedzi. I temu będzie poświęcony nasz blog. Jak się przekonacie zadanie jest dość złożone, więc spodziewać się możecie z naszej strony zarówno tekstów o teoretycznej stronie event i experiential marketingu, jak też o ich mechanizmach w działaniu w formie case studies. Będziemy też mieć trochę materiałów dla tych, co szczególnie lubią akronimy, rozmaite ROIe i ROASy.wskazniki
Na tym etapie zapewne zastanawiacie się, co to za ludzie, którym się wydaje, że jakoś lepiej dadzą sobie radę z zadaniem, które podejmowało przed nimi tak wiele osób. Przecież tego rodzaju blogów istnieje już sporo. Pozwólcie zatem, że się przedstawimy. W tym celu skorzystamy z układu podtytułów zaczerpniętego z pewnej starej książki (jest i konkurs dla szanownego czytelnika – dość oczywisty – kto pierwszy ten lepszy. Tytuł bądź autora wystarczy wpisać w komentarzach).


Dlaczego jesteśmy tacy mądrzy


Bo zdajemy sobie sprawę, jak wiele jeszcze nam brakuje do mądrości. I dlatego stać nas na odpowiedni dystans do siebie. Nie mamy aspiracji do bycia głównymi bohaterami naszych opowieści. Przedstawimy Wam świat marketingu eventowego tak, jak go rozumiemy, ale zawsze postaramy się dostarczyć źródło naszej wiedzy. Najczęściej tym źródłem są nasi klienci, których zachęcamy do szczerości i krytycyzmu w ocenach naszych poczynań. Zdarzą się również odniesienia do światowych autorytetów. Nie ma nic złego we wchodzeniu na barki gigantów, by zobaczyć więcej. Trzeba tylko wiedzieć których.


Dlaczego jesteśmy tacy światli


Bo umiemy się uczyć. I ciągle tego szukamy. Nie chodzi tu o sztukę zapamiętywania, a raczej wyciągania wniosków. Pochodzimy z różnych środowisk i różne mamy wykształcenie, ale jedną wspólną cechę: ciągłą potrzebę stawania się coraz lepszymi w tym, co robimy. Dla nas każdy event jest tak samo istotny i z każdego wynosimy cenną lekcję. Nie jest ważne, czy robimy mały, rodzinny piknik dla centrum handlowego, prezentację nowego produktu dla dużej firmy farmaceutycznej, czy ogólnopolską kampanię promocyjną.


Dlaczego tak dobre produkujemy eventy


Bo się nie boimy. Nie tylko eksperymentów, ale również swoich wyników. Jesteśmy kreatywni, to fakt, ale nie tylko my. Być może nawet są w tym od nas lepsi – trudno o jakieś wyraźne kryterium oceny. Ale kreatywność to tylko środek. Prowadzić ma do zrealizowania celów marketingowych naszych klientów. To nie zawsze muszą być pozycje, na których można dokonać operacji w excelu, ale zawsze jakieś są. I pytanie o te cele rozpoczyna nasze rozważania nad ofertą eventową oraz wieńczy naszą pracę po zakończeniu produkcji. To oznacza, że każdy z naszych eventów przygotowany jest z myślą o konkretnej potrzebie konkretnego klienta, nakierowany na osiągnięcie jego zamierzeń i dopasowany do jego branży. I dzięki temu są dla nich tak dobre. 

Zgodnie z układem oryginału ostatni punkt powinien brzmieć


Dlaczego jesteśmy przeznaczeniem


ale już sobie odpuścimy. Wszystkiego dowiecie się z naszego bloga 😉

Zapisz się do naszego Newslettera!

Radosław Litwin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *